Chơi đơn, chơi mạng. Call of Duty: Black Ops là trò chơi bắn súng góc nhìn người thứ nhất (first-person-shooter) được phát triển bởi Treyarch và được phát hành bởi Activision trên toàn cầu vào ngày 9 tháng 11 năm 2010 dành cho các hệ máy Microsoft Windows, Xbox 360, PlayStation 3 [6] và Wii
Hello Vietnam. Call of Duty Black Ops is unique in that it is the first game in the Call of Duty franchise to take place during the Vietnam War. Following a unique story worthy of a novelization, Call of Duty follows CPT Mason, who goes on covert assignments with the CIA in an attempt to prevent the Cold War from going hot.
Call of Duty®: Black Ops takes you deep behind enemy lines into the world of deniable operations as a member of an elite special forces unit engaging in covert warfare, classified operations, and explosive conflicts across the globe.
Critic Consensus. Defying the franchise's tradition, Black Ops 4 does not include a single-player campaign. It makes up for that with some of the best multiplayer offerings in the series, including a fresh-take on the Battle Royale genre. Post-launch monetization dulls the experience, however.
Wersja PC Call of Duty®: Black Ops 4 trafi na platformę Battle.net, oferując pełną integrację z jej funkcjami społecznościowymi. Zbierz znajomych w jednej chwili dzięki wyszukiwarce i grupom Battle.net. Bądźcie w stałym kontakcie, korzystając z łączącego wszystkie gry od Battle.net czatu i z aplikacji mobilnej Battle.net.
Approximate amount of time to platinum: 100 Hours+. Total Trophies : 53 (1, 1, 7, 44) Offline Trophies : 1 (1) – Zombie 101. Online Trophies: 52 (1, 1, 7, 44) Number of missable trophies: 0. Glitched trophies: A lot of the zombies trophies can be glitchy, but there’s an easy fix: change the difficulty in classic mode and redo the trophy.
Pro Edition. Black Ops is back! Featuring gritty, grounded, fluid Multiplayer combat, the biggest Zombies offering ever with three full undead adventures at launch, and Blackout, where the universe of Black Ops comes to life in one massive battle royale experience. Black Ops Pass delivers the ultimate Call of Duty: Black Ops 4 experience.
https://www.playstation.com/en-us/games/call-of-duty-black-ops-4-ps4/Call of Duty: Black Ops 4 represents the community’s favorite parts of Black Ops in Trey
4 Call Of Duty: Black Ops 4 (2043) There is no traditional campaign for Black Ops 4 as the title is all about its multiplayer modes. The big introduction to the series here was a battle royale mode, which would be heavily expanded upon a couple of years later with Warzone.
Since Call of Duty: Black Ops 4 focuses entirely on multiplayer, gamers need to master its core competitive modes. There’s some scant single-player content available via a few solo missions in Specialists HQ to introduce neophytes to its diversity of tactical weapons, play-styles, and cooldown abilities, but most of the time spent learning the game in action is left it up to the player
LEq7. Normalnie sieciową plotkę puściłbym między uszami, ale sensacyjne informacje pochodzą bezpośrednio od redakcji serwisu Polygon. To popularny, uznany portal o światowej renomie. Jeżeli ten donosi o braku klasycznej kampanii w oparciu o własne anonimowe źródła, warto uznać, że te są przynajmniej prawdopodobne. Wg Polygona Call of Duty: Black Ops 4 będzie pierwszą odsłoną serii pozbawioną przygody dla jednego gracza. Ma na tym zyskać sieciowy multiplayer oraz kooperacyjny tryb Zombies. Pomimo trzyletniego cyklu produkcyjnego, studio Treyarch nie było w stanie przygotować na czas satysfakcjonującej, filmowej kampanii. Gdy finalna data premiery Black Ops 4 została potwierdzona, stało się jasne, że producenci nie zdążą z modułem dla jednego gracza. Dlatego zamiast oferować rozczarowującą, niedopracowaną kampanię, nie będzie jej wcale. Przynajmniej na premierę gry. Nie jest wykluczone, że ta trafi do Call of Duty: Black Ops 4, w przyszłości, w formie nie zdążył zrealizować kampanii dla jednego gracza, ponieważ większość zasobów studia pracowała nad trybem multiplayer oraz kooperacyjną rozgrywką Zombies. Oba moduły mają być większe i bardziej rozbudowane, niż kiedykolwiek wcześniej. Przez ambitne plany studia ekipa odpowiedzialna za kampanię została niedoszacowana, co skutkowało opóźnieniem prac i wolniejszym posuwaniem ich do przodu. Brak kampanii w Call of Duty: Black Ops 4 będzie wielkim, historycznym błędem. Na wycięcie trybu dla jednego gracza może sobie pozwolić DICE z ich Battlefieldem. Nie licząc serii Bad Company, kampania zawsze była tam tylko dodatkiem do trybów wieloosobowych. Średnio udanym zresztą. O ile mnie pamięć nie myli, to pierwsze odsłony serii - 1942 oraz Battlefield 2 - takiej kampanii w ogóle nie miały. Nikt nie miał nic przeciwko. Stąd jej brak na przykład w Battlefield V byłby zrozumiały i innego Call of Duty. Przecież ta seria wyrosła właśnie na filmowym scenariuszu dla jednego gracza. Na niesamowitym lądowaniu w Normandii, które pamietam do teraz. Pierwsza misja. Pole uprawne. Miny. Płot. Stacja kolejowa. Tak doskonałych kampanii się nie zapomina. To właśnie one sprawiły, że Call of Duty zdobyło wiele lat temu koronę króla FPS-ów. Stalingrad. Czarnobyl. Rosyjski terminal. Te misje dla jednego gracza nie bez powodu przeszły do historii interaktywnej w Czarnobylu to jedno z najlepszych doświadczeń, jakie mogą zaoferować pierwszoosobowe strzelaninyFilmowe kampanie to coś, co sprawiło, że Call of Duty stało się Call of Duty. Nawet tryby dla jednego gracza z nowszych odsłon, które nie były już tak dobre, wciąż nadawały odpowiedni ton całej produkcji. Tłumaczyły motyw oraz otoczkę. No i ta świetna kampania w Call of Duty: WWII! Tylko dla niej warto dać szansę najnowszej odsłonie CoD-a. Rewelacyjna przygoda na kilka wieczorów, wspaniale czerpiąca z drugowojennej Polygon ma kiepskie źródła, ale wkrótce na twórców Call of Duty: Black Ops 4 spadnie masa hejtu.
Gracze spędzają coraz więcej czasu w multiplayerze. Call of Duty: Black Ops 4 jest pierwszą odsłoną cyklu, w której zabraknie kampanii fabularnej. W rozmowie z Eurogamerem szef odpowiedzialnego za projekt studia Treyarch - Dan Bunting - broni decyzji o rezygnacji z trybu opowieści. Deweloper zaznacza, że zespół nigdy nie zamierzał przygotować tradycyjnego wariantu nastawionego na zabawę w pojedynkę. Chciano zrobić „coś innego”, do czego twórców zainspirował sposób, w jaki fani wchodzili w interakcję z poprzednią częścią podserii rozwijanej przez ekipę. - Zauważyliśmy, że coraz więcej graczy spędza więcej czasu w multiplayerze i trybie zombie - nie tylko w samej grze, ale i poza nią, transmitując rozgrywkę lub dyskutując na forach internetowych. Wygenerowano duży odzew ze strony odbiorców - tłumaczy. - Nigdy nie istniała tradycyjna kampania. Zawsze chcieliśmy opowiedzieć historie na odmienne sposoby. Naszym celem jest uczczenie społeczności fanów, zwłaszcza sposób zabawy z przyjaciółmi - dodaje. Brak trybu dla pojedynczego gracza może zniechęcić część osób do zakupu najnowszej strzelanki. Bunting jest jednak przekonany, że podjęta przez autorów decyzja nie powinna być dużym problemem dla miłośników Call of Duty. - Dla ludzi zmiana zawsze jest trudna. Naszym fanom chciałbym powiedzieć tylko: w minionych latach Treyarch nigdy was nie zawiódł. Wiedzą, że jest to studio, które zawsze dostarczy najlepszych, znanych i ulubionych doznań, zwłaszcza w ramach podcyklu Black Ops - zapewnia. Warto zaznaczyć, że gra zaoferuje misje przeznaczone do samotnej zabawy. Zadania powiązane będą z poszczególnymi klasami postaci, przedstawiając tło fabularne bohaterów. Na razie jednak nie ujawniono, w jaki sposób historia zostanie opowiedziana. W grze pojawią się przeznaczone do samotnej zabawy misje opowiadające o poszczególnych klasach postaci W produkcji pojawi się oparty na mechanizmach battle royale tryb Blackout. Nie zabraknie również wariantu z zombie w rolach głównych. Natomiast niedawno mieliśmy okazję sprawdzić strzelankę. Call of Duty: Black Ops 4 zadebiutuje 12 października na PC, PS4 i Xbox One. More Artykuły Najnowsze artykuły
Grając w Blackout’a niejednokrotnie napiszecie dużo lepsze scenariusze, niż Call of Duty samo miałoby wam przedstawić w oskryptowanej kampanii single player. Treyarch stworzyło coś fantastycznego, coś co nie tylko pozwoli zapomnieć wam o kampanii pojedynczego gracza, ale także ograniczy wasz udział w trybie wieloosobowym Black Ops 4. Dawno nie dałem się tak zaskoczyć, oczywiście śledziłem z zainteresowanie kolejne newsy o Blackout, ale niestawianiem się zbyt optymistycznie. Tym bardziej, że moje przygody z Battle Royal nie należały do udanych. Z PUBG się nie polubiłem, bo ta gra po prostu kilka miesięcy tumu nie działa stabilnie na Xboxie. Chociaż z wrażeń Angeliki po ograniu wersji jest już podobno z płynnością dużo lepiej. Z H1Z1 – ekskluzywnym Batlle Royal na PS4 też specjalnie się nie polubiłem, o ile ta gra akurat działa płynnie, to twórcy H1Z1 chcieli, aby ich gra była szybka i dynamiczna, w związku z tym konsolowa wersja pozbawiona została craftingu, czyli możliwości tworzenia i modyfikacji broni. Strzelać tylko z tego co znajdę, bez celowników? nie dzięki. Tym czasem wchodzi Treyarch ze swoją betą Blackouta cały na biało i zwiastuje nam radość wielką. Pokazuje, jak powinnien wyglądać szybki i dynamiczny Battle Royal. Najważniejszą informacją jest fakt, że Blackout działa na PS4 Pro bardzo stabilnie. Nie ma tutaj niestety 60 klatek, które są standardem dla trybu wieloosobowego Call of Duty, ale za to mamy zawsze więcej niż 30 FPSów. Blackout nie zacina w żadnym momencie rozgrywki. W jednej rozgrywce na mapie może się obecnie znajdować do 88 graczy, to znakomity wynik patrząc na to, że w Call of Duty zawsze mogło grać 12 do 18 graczy. Gdy na serwerze znajdzie się już wymagana liczba graczy, to wskakujemy do helikopterów i lecimy nad wyspą składającą się z wielu lokacji, którzy fani Call of Duty na pewno szybko i łatwo rozpoznają. Widok kilkunastu lecących helikopterów nad mapą jest naprawdę niesamowity! Byłem naprawdę mega zaskoczony, że wszyscy gracze nie skaczą z jednego samolotu, tylko zostali umieszczeni w kilku helikopterach. Szybowanie jest po prostu kapitalne. Wyskakujemy z helikoptera w kombinezonach latającej wiewiórki (Wingsuit), pikujemy w dól do prędkości 70km/h, a następnie zaczynamy szybować. Stosując taką taktykę jesteśmy wstanie dolecieć w każde miejsce na mapie. Spadochron otwiera się automatycznie kilka metrów nad ziemią, dotykamy stopami ziemi lub lądujemy w wodzie, bo jest i taka możliwość. A propos wody, to warto wspomnieć, że można pływać i nawet strzelać pod wodą! Jednak jak zacznie brakować wam powietrza, to punkty zdrowia zaczną momentalnie znikać. Po wylądowaniu priorytetowo rozglądamy się za czymś do strzelania oraz armorami. Pancerze zostały podzielone na trzy poziomy, przy czym tylko armor trzeciego stopnia jest wstanie osłonić wam głowę. W pierwszych dniach było dużo problemów z balansem pancerza na 3 poziomie, gracz, który go nosił był niczym Iron Man, jednak z czasem deweloper poprawiał balans i w ostatnich dniach najbardziej dopakowanych graczy było już dużo łatwej zabić. Wyleczyć możemy się zwykłymi bandażami lub apteczkami. Co ważne nawet bandaże są nam wstanie odnowić pełne życie, czyli 150 hp. Znajdując potężne apteczki możemy sobie zdrowie podnieść do 200 hp. Możemy mieć przy sobie maksymalnie dwie bronie dowolnego typu, co ciekawe amunicja nie ma wpływu na nasz plecak, więc możemy jej zbierać do maksymalnej ilości. W dostępnym arsenale znalazło się kilka popularny karabinów z Black Opsa: zwiadowczy KN-44 i IRC-7, pistolet maszynowy Spitfire, GKS i MP-40, LKMy Titan oraz Zweihander (nie podlega modyfikacjom), snajperki Koshka i Paladin – do tego kilka strzelb i pistoletów. Titan i Paladin to dwie najpotoczniejsze bronie dla mnie w Blackout. Paladin jest naprawdę „one shot, one kill”, a Tytan ze swoimi 75 pociskami w magazynku jest w stanie powalić nawet gracza z armorem trzeciego poziomu. Gracze mający więcej szczęścia mogą na mapie znaleźć bronie podświetlane przez złotą łunę, oznacza to, że podniesiona broń będzie wyposażona od razu we wszystkie dodatki. Aaa… jest jeszcze Ray Gun z trybu zombie, laserowy pistolet, który zabija na dwa strzały, taki mały żart od dewelopera. Do broni możemy zamontować wiele gadżetów, które znajdziemy na swoje drodze, celowniki reflex lub scop, szybszy magazynek, grip, czy mocniejszą lufę, a nawet tłumik. Podniesione akcesorium automatycznie zostanie zamontowane na naszej broni. Oczywiście karabiny możemy też sami modyfikować naciskają przycisk options, który wywoła menu przejrzystego ekwipunku. W ekwipunku także możemy trzymać kilka przydatnych gadżetów, jak granaty, koktajle Mołotowa, samochodzik zdalnie sterowny do zwiadu, a nawet akcesoria specjalistów z trybu wieloosobowego, jak linka z hakiem, barykada, czy drut kolczasty. Troszeczkę niepotrzebnie deweloper zdecydował się na mapie umieścić małe zielone walizeczki z perkami. znajdziemy w nich dłuższe wstrzymanie oddechu, wyciszenie kroków, czy podświetlanie ważnych gadżetów do podniesienia. Na szczęście efekt perków trwa krótki okres czasu, więc odpalmy je tylko w kluczowych momentach. Kilka słów o samej mapie, ponieważ jest ona kapitalna i w odróżnieniu od innych gier battle royal nie ma szans, abyście trafili na dwie takie same stodoły, czy budynki rozmioeszczone w innych barwach. Jak już wspomniałem wyspa zbudowana została w oparciu o kluczowe miejscówki z map wieloosobowych z wcześniejszych części Call of Duty. Fani CoDa na pewno pamiętają słynne NukeTown,świat Blackouta jest 1500 razy większy od tej popularnej mapy. NukeTown dostało swoją mała osobną wysepkę. Na północy znajdziemy „Estates”, czyli popularne osiedle z Modern Warfare 2 i częściowo to częściowo Raid z Black Ops 2, „Construction Site” to świetne połączenie mapy Hardhat z Modern Warfare 2 z Collision z CoD: Ghosts, kapitalne miejsce z wieloma poziomami na budowie wieżowca. „Firing Range”, to nic innego, jak strzelnica z torem przeszkód na którym można znaleźć wiele dobrego dropu… oraz przeciwników. „Rivertown”, to jedyne miasteczko na mapie, z wieloma budynkami oraz sklepami, całość otacza do okola woda. „Asylum”, to bardzo ciekawy budynek z Call of Duty: World at War, w pobliżu jest cmentarz na którym nie tylko jest dobry droop, ale można spotkać także… zombie – Treyarh jesteście niemożliwi! Warto wspomnieć, że po mapie możemy poruszać się pojazdami, a tych nie brakuje. Największą atrakcją jest helikopter, niestety sterujący nim gracz nie ma do dyspozycji żadnych działek, ale za to kompani, którzy są na pokładzie mogą otworzyć ogień ze swoich karabinów. Po lądzie możemy poruszać się quadem i ciężarówką, więcej radości sprawiła mi jazda tym pierwszym, gdyż jest bardzo dobrze wyważony, a wypadek, czy wylądowanie na głowie nie kończy się śmiercią gracza. Po wodzie pozostaje nam się poruszać pontonem lub jak wspomniałem sami możemy rzekę przepłynąć nawet będąc pod powierzchnią. W Blackouta gra się zupełnie tak samo, jak w każde inne Call of Duty. Nikt tu nie chowa się po 5 minut w krzakach. Gracze nauczeni są dynamicznej rozgrywki i to widać, nawet jak zobaczą snajpera, to nie walczą z nim jeden na jeden, tylko starają się do niego biec po flance, aby go zabić z SMG. Grając zespołowo możemy podnosić powalonych członków drużyny, przy czym reanimacja jest błyskawiczna, co trochę zaburza ideę battle royal. Sama strefa także zamyka się zbyt wolno oraz stanowczo za wolno zabiera punkty życia osobom, które w niej przebywają. Blackout, to naprawdę kapitalna rozgrywka i coś nowego w popularnej ostatnio dziedzinie battle royal. Mając Blackouta nie będą wcale tęsknic za kampanią dla pojedynczego gracza, gdyż grając w teamie czteroosobowym gra sama napisze mi za każdym razem niespodziewane i fantastyczne scenariusze. Jak przykładowo ten poniżej. Robię zwiad helikopterem, a koledzy z zespołu eliminują kolejne cele: Konrad robi zwiad z powietrza, a Tomasz, Tomek i Andrzej eliminuja cele. #Blackout jest świetny! #PS4share — Konrad Bosiacki ?⚽️ (@Konrado87) 10 września 2018 A tutaj jeszcze warto pokazać, jak kolega Kamil niszczy cały czteroosobowy team podczas gdy ja zbieram amunicje po krzakach: To nie jest Dziuk, to jest Dzik! ? Kiedyś, jak dorosnę, to chce być taki, jak Kamil ;D#Blackout — Konrad Bosiacki ?⚽️ (@Konrado87) 13 września 2018 #1 VICTORY Treyarch! Dziękujemy wydawnictwu Activision za udostępnienie dostępu do bety Blackouta na PS4. Koniecznie zapoznajcie się także z naszymi wrażenia z beta testów trybu wieloosobowego Black Ops 4: Pierwsze wrażenia: Call of Duty: Black Ops 4 (PS4 – zamknięta beta)
Król strzelanin uderzył z zaskoczenia. Call of Duty: Black Ops 4 miało zrewolucjonizować serię i olśnić nową jakością. To zaskoczenie faktycznie jest... Choć nie takie, jak można było oczekiwać. Szczegóły zgłębia nasza recenzja Call of Duty: Black Ops 4. Plusy- tryb Blackout to całkiem niezła odmiana battle royale,; - rewelacyjny tryb zombie…; …i garść ciekawych nowinek, które oferuje,; - gdzieniegdzie daje się poczuć frajdę znaną z poprzednich „CoDów”,; - nostalgiczne „mrugnięcia okiem” do fanów Blackout to propozycja dla fanów battle royale, a niekoniecznie Call of Duty,; - dość przeciętna grafika,; - niedoskonały balans bohaterskich zdolności,; - mapy „z odzysku”,; - wadliwy i rujnujący zabawę „matchmaking”,; - zmiany w mechanice, które nie wnoszą wiele nowego, a okaleczają rozgrywkę,; - mało estetyczny i przejrzysty interfejs,; - brak kampanii dla pojedynczego gracza daje się we of Duty: Black Ops 4, go home, you’re drunk!Treyarch miał imprezę firmową, wspólnie z Activision, i nieźle zabalowali. Taka myśl pojawiła się w mojej głowie, kiedy przeczytałem pierwsze zapowiedzi Call of Duty: Black Ops 4. Tym razem miało się obyć bez kampanii dla pojedynczego gracza, a zamiast tego zdecydowano się wprowadzić tryb battle royale. Zaraz, zaraz, przecież słynna podseria „CoDa” to nie Overwatch, ani Fortnite! Co się dzieje?!No właśnie – co? Przecież pierwsza część Black Opsa przedstawiała najlepszą opowieść w historii serii, a teraz niemal zupełnie rezygnuje się z fabularnej otoczki? Jasne, „dwójka” i „trójka” nie zachwycały, jeśli chodzi o rozgrywkę dla jednego gracza, ale zawsze pozostawała nadzieja, że kolejna odsłona powróci do rewelacyjnych korzeni. Nie tym razem!A battle royale? Z czym to w ogóle zjeść? Jak to wkomponować w dynamiczną rozgrywkę, do jakiej przyzwyczaił nas flagowiec Activision? Zachodziłem w głowę i nie mogłem pojąć logiki rządzącej tymi zmianami. Ale w porządku, może czegoś nie rozumiem, nie ma sensu negatywnie nastawiać się do Call of Duty: Black Ops 4 jeszcze na długo przed zaś gdy jestem już po premierze mogę stwierdzić z całą stanowczością, że mój początkowy sceptycyzm wcale nie był tak nieuzasadniony, jak mogło się wydawać. Twórcy Call of Duty: Black Ops 4 może i byli trzeźwi, ale efekt końcowy przypomina pijackie zwidy. Nie wszędzie i nie zawsze, ale trzeba sporego wysiłku, żeby oddzielić ziarno od zbieractwoZacznijmy od trybu Blackout, czyli „CoDowej” wariacji na temat znanej z Playerunknown’s Battlegrounds czy Fortnite formuły battle royale. Zasady są proste: wyskakujemy z helikoptera, na olbrzymiej mapie znajdujemy sobie sprzęt i gadżety, po czym, uciekając przed kurczącym się „okiem cyklonu”, wybijamy innych graczy, tak żeby stać się ostatnim Proste! A jak wypada ten tryb w Call of Duty: Black Ops 4? Zaskakująco dobrze, choć jednocześnie rozczarowuje podobieństwem do battle royale znanego z innych produkcji. W zasadzie nie ma w nim już nic z Call of Duty. Skakanie po ścianach, błyskawiczne strzelaniny i żmudny, acz satysfakcjonujący trening refleksu? Nic z tych rzeczy!Zamiast tego, przyszło mi błąkać się po olbrzymiej mapie, gromadzić sprzęt i budzić moją znużoną uwagę, tak aby w trakcie tych wędrówek nie zaskoczył mnie inny z graczy. Na szczęście te blackoutowe odyseje nie muszą być samotne. Do pomocy możemy dobrać sobie jednego lub trzech pomocników. I wspólna zabawa sprawdza się naprawdę sama mapa została zaprojektowana z polotem. Od zacumowanego kontenerowca, przez nawiedzone dworzyszcze, po postapokaliptyczne miasteczko. Atrakcji nie brakuje, choć trudno uznać interesującą scenografię za prawdziwie oryginalne urozmaicenie. Wprawdzie gdzieniegdzie na mapie można spotkać błąkającego się zombiaka, ale to jedna z bardzo niewielu nowości, jakie dorzuca od siebie do ogranego schematu Call of Duty: Black Ops największy minus tego trybu, jaki daje się zauważyć już na pierwszy rzut oka, to grafika. Na Playstation 4 prezentuje się ona wyjątkowo średnio. Jasne, pokaźnych rozmiarów mapa uzasadnia cięcia wizualne, ale i tak można było oczekiwać więcej. Zresztą, te przeszacowane oczekiwania dotyczą nie tylko warstwy już trzeba żenić „CoDa” z battle royale – pomyślałem sobie, – to można przecież zrobić to w naprawdę nietuzinkowy sposób. Na co komu wielka mapa, skoro Call of Duty przyzwyczaiło nas do ciasnych lokacji? Quady, helikoptery i ciężarówki dają sporo frajdy, ale może lepiej było sobie je podarować, a zamiast tego zaprojektować battle royale dla rasowych rewolwerowców wirtualnego świata? Ot, kilkunastominutowe potyczki, kilka możliwości odrodzenia, nieustannie (a nie w regularnych odstępach czasu) zawężający się obszar walki… Opcji było mnóstwo. Niestety, twórcy Call of Duty: Black Ops 4 nie skorzystali z żadnej z nich, decydując się na bezpieczną metodę „kopiuj-wklej”. Blackout w trybie poodzielonego ekranu na PS4 Pro - nieco słabsza oprawa graficzna i niższa rozdzielczośćBalans kamperów i inne atrakcjeOk, na razie nie jest źle! Battle royale z Call of Duty: Black Ops 4 z tradycją serii nie ma nic wspólnego, ale jako zupełnie inny rodzaj rozrywki sprawdza się nie najgorzej. To czym jeszcze uraczył mnie Call of Duty: Black Ops 4? Po eksperymentach z Blackout, miałem ochotę na odrobinę klasyki w nowym wydaniu, w związku z czym sięgnąłem po wieloosobowe starcia w starym stylu, takie jak deathmatch czy też dopiero w tym momencie poczułem, że Call of Duty: Black Ops 4 jest w stanie zrobić coś, czego nie udało się dokonać żadnej innej odsłonie tej serii. Co tu dużo gadać – prawie się poryczałem. Niby dało się trochę pograć, niby jakaś przyjemność z tego była, ale… No właśnie – i jest to cholernie duże „ALE”!Przede wszystkim tym razem przed przystąpieniem do meczu wybierałem postać, którą zamierzałem grać. Podobne próby miały już miejsce w innych odsłonach „CoDa”, chociażby w Call of Duty: Black Ops 3. Jednakże tutaj położono dużo większy nacisk na ten z bohaterów ma jedną super-zdolność i jeden pomniejszy talent lub gadżet. I właśnie w tym miejscu można zakreślić pewną analogię między Call of Duty: Black Ops 4, a, dajmy na to, Overwatchem. Z tym, że Call of Duty Overwatchem zdecydowanie nie jest!Dlatego też to rozwiązanie średnio pasuje do konwencji, w jakiej utrzymana jest seria. Także balans super-zdolności mocno szwankuje. Taki Ajax, kiedy rozłoży swoją pancerną tarczę, jest w zasadzie nie do zatrzymania, a znowuż pies-morderca, jakim dysponuje Nomad, to prawdziwa zmora, która koncentruje na sobie całą uwagę graczy, skutecznie psując dobrą przynajmniej odrzutowe podskoki i bieganie po ścianach wciąż są tak satysfakcjonujące, jak w poprzednich „CoDach”? Ależ skąd! Nie ma ich wcale! Usunięto te umiejętności nie tylko z trybu Blackout (z którym faktycznie słabo by współgrały), ale też z wszystkich innych odmian wieloosobowej rozgrywki. Tak, pamiętam, w Call of Duty: WWII dokonano podobnego zabiegu, ale jednak tam wypadło to dużo nie drażniłoby mnie to tak bardzo, gdyby map nie zaprojektowano w taki sposób, że stają się rajem dla kamperów. Bez możliwości błyskawicznego przemknięcia obok tych „leniwych” graczy, ich eliminacja graniczy z skoro już o mapach mowa, ich selekcja była dla mnie kolejnym z serii przykrych rozczarowań. Nowych lokacji jest niewiele, a zamiast tego, odświeżono znane z poprzednich części pola bitew. W Call of Duty: Black Ops 4 znajdziemy więc górską stację z kolejką linową, wioskę w dżungli, slamsy i placyk do ćwiczeń… Wszystko to już widziałem, wszystko to już ograłem na wylot. I chociaż można uznać to za sentymentalny ukłon w stronę starych „CoDowych” kombatantów, bliżej temu zabiegowi do mało kreatywnego domiar złego niektóre z tych map prezentowały się chyba nawet lepiej w poprzednich częściach Black Opsa. Jakim cudem? Nie mam pojęcia! Dość na tym, że graficznie Call of Duty: Black Ops 4 i w tym miejscu kuleje mocno. O ile jednak w Blackoucie te niedostatki można było uzasadnić rozmiarem mapy, o tyle w tradycyjnych trybach wieloosobowych nie znajdują one żadnego wytłumaczenia.„Stare przysłowie mówi jednak”, że liczy się nie grafika, a grywalność. W porządku, byłbym więc skłonny przymknąć oko na szpetotę Call of Duty: Black Ops 4, gdyby zabawa okazała się przednia. Tak się jednak nie stało. Poza wymienionymi wadami, rozgrywkę niemal całkowicie paraliżuje mechanizm doboru graczy do zdarzało się tak, że po jednej stronie barykady lądowali wyłącznie gracze na piątym czy szóstym poziomie doświadczenia, a po drugiej – weterani, którzy w dwa dni po premierze nabili już poziom pięćdziesiąty. W związku z tym wiele potyczek wyglądało jak piłkarskie mecze Wysp Owczych z reprezentacją Brazylii. Fani „soulsów” skomentowaliby pewnie taki stan rzeczy znanym porzekadłem „Git gud!”. No, ale jak, skoro zaraz po odrodzeniu dostajesz kulkę w łeb albo nie możesz wyjść spod wiaduktu, bo niebem zawładnęły kolejno przywoływane śmigłowce przeciwnika?Na koniec pozostaje wspomnieć o jeszcze jednej zmianie, na jaką zdecydowali się twórcy Call of Duty: Black Ops 4. Otóż, wprowadzono paski życia. Każdy gracz ma przy sobie także apteczkę, która odnawia się co kilkanaście sekund i trzeba pamiętać, żeby zaaplikować sobie w żyłę jej zawartość, bo automatycznego leczenia brakuje. W porządku, czemu nie?Z drugiej strony – czemu tak? Nie wiem, czy Treyarch znalazł jakiekolwiek uzasadnienie, żeby wprowadzić ten mechanizm, czy kierował się wyłącznie swoim widzimisię. Ta innowacja (o wątpliwej, zresztą, oryginalności) nie wnosi niczego nowego do rozgrywki, poza tym, że teraz po konfrontacji z przeciwnikiem trzeba wcisnąć nie tylko klawisz przeładowania spluwy, ale też odnowienia zdrowia. Wydaje się, że to tylko zbędna i irytująca mówiąc, tryb wieloosobowy Call of Duty: Black Ops 4 przypomina upiorną hybrydę, która nigdy nie powinna była się narodzić. Do korpusu starych map poprzyszywano kończyny skradzione innym produkcjom, które raczej okaleczyły rozgrywkę, zamiast w jakikolwiek sposób ją udoskonalić. Ręka nie pasuje do nogi, noga do głowy, a wszystko porusza się wyjątkowo nieporadnie. Najwyraźniej podczas tego makabrycznego eksperymentu zapomniano o do AlcatrazA skoro już o makabrycznych eksperymentach mowa, zrezygnowany ruszyłem w stronę trzeciego z filarów Call of Duty: Black Ops 4, czyli zombie. Wyznam, że uwielbiam ten tryb, odkąd tylko zawitał do flagowej strzelaniny Activision. Tym bardziej obawiałem się, w jaki sposób zostanie on zmasakrowany przez panów z Treyarch (bo trudno mi było zachować optymizm w obliczu opisanych powyżej doświadczeń).I wreszcie spotkało mnie zaskoczenie z rodzaju tych przyjemnych. Nawet bardzo. Wszystkie trzy mapy trybu zombie zostały zaprojektowane absolutnie O dziwo, wizualnie prezentują się one znacznie lepiej niż wszystko inne co ma do zaoferowania Call of Duty: Black Ops je na dwa segmenty: Chaos i Eter. Pierwszy z nich to wariacja na temat klasycznej formuły zombie (co jest ciekawe, bo już sam ten tryb jest swego rodzaju wariacją), w których podmieniono technologiczne nowinki i znany schemat z włączaniem zasilania na relikty związane z czarną magią oraz ołtarze odblokowujące nowe przejścia. Eter natomiast idealnie wpisuje się w znane już uniwersum „CoDowych” historyjki są ciekawe, postacie barwne, a strzelaniny krwawe. Czego chcieć więcej? No właśnie, chyba niczego. W każdym razie ja bawiłem się fenomenalnie buszując po zainfekowanych pokładach tonącego Titanica, przedzierając się przez kazamaty starożytnej areny czy wreszcie eksplorując przerażające korytarze więzienia of Duty: Black Ops 4 nie wprowadza radykalnych zmian do trybu zombie, ale perfekcyjnie rozwija znaną formułę. To najlepsza odsłona zombiaków od długiego, długiego czasu. Call of Duty: Black Ops 4 - czy warto?W Call of Duty: Black Ops 4 zabrakło kampanii dla pojedynczego gracza. Filmowe przerywniki, które można odblokować pokonując nudnawe samouczki, są jedynie marnym substytutem fabuły z prawdziwego zdarzenia. A przewodnik, w którego wciela się znany z poprzednich części sierżant Frank Woods, to jedynie barwny ozdobnik przypominający o czasach świetności Black więc szukasz w Call of Duty: Black Ops 4 jakiejkolwiek opowieści – znajdziesz jedynie ochłapy. Jeżeli jesteś fanem trybu battle royale – pograj w Blackout, raczej się nie zawiedziesz. Jeżeli zapałałeś miłością do „CoDowych” zombiaków – koniecznie sięgnij po nowego Black Opsa. Jeśli zaś czekasz na oszałamiające wrażenia w trybie wieloosobowym… musisz z nadzieją poczekać chwilę dłużej na kolejne Call of Duty albo wrócić do ogranych już odsłon tak najuczciwiej należałoby postawić sprawę. Call of Duty: Black Ops 4 jest koronnym dowodem na to, że ta seria nie ma na ten moment nic ciekawego do zaoferowania, a jej twórcy cierpią na koncepcyjną impotencję. Prawie wszystko, co nowe, zostało pokradzione na chybił trafił z innych produkcji, a wszystko, co stare, Woods, miło było pana znowu zobaczyć, ale na tym chyba kończymy naszą wieloletnią znajomość. W każdym razie ja, mimo mojego uwielbienia dla serii Call of Duty, na piątego Black Opsa nie będę of Duty: Black Ops 4 okiem growego dinozauraMaciej PiotrowskiChciałbym nie zgodzić się z Jakubem. Chciałbym powiedzieć, że Call of Duty: Black Ops 4 ma wielki, choć mocno ukryty potencjał, który z wolna odkrywamy. Chciałbym wreszcie rzucić kąśliwą uwagę, że jak się gra na zwykłym PS4 a nie PS4 Pro to grafika wygląda jak wygląda….chciałbym, ale nie nowa odsłona tej legendarnej strzelaniny mocno mnie zawiodła. Po Battle Royale nie spodziewałem się może zbyt wiele, bo i ten typ rozgrywki jakoś dotąd mi nie podszedł. I faktycznie Black Ops 4 niczym mnie tutaj nie zaskoczył. No może poza przeciętną oprawą wizualną, ale można to wrzucić na karb olbrzymiej mapy i konieczności utrzymania stałej płynności tryby multi byłby spoko, gdyby nie wspomniany już przez Jakuba fatalny dobór graczy i olbrzymia ilość kamperów. Nie wiem czym kieruje się gra wrzucając do jednej drużyny niemal samych wymiataczy, a do drugiej…klasę uczniaków z jednym „nauczycielem”. A już cała frajda totalnie idzie w łeb gdy znajdzie się taki jeden czy drugi, którzy ustawią się za skrzynią, w drzwiach albo jeszcze innym z góry upatrzonym miejscu, w taki sposób, że każdego nadbiegającego mają jak na widelcu…i po prostu dziwo jednak, nie skreślam w całości Call of Duty: Black Ops 4, bo faktycznie tryb zombie wymiata. Dawno tak dobrze się tu nie bawiłem. Aż szkoda że jak na razie mamy tylko 3 mapy. W tym miejscu powinienem wystawić grze własną ocenę, która w zasadzie, patrząc na wyżej wskazane zarzuty, powinna być raczej średnia. A jednak dam Call of Duty: Black Ops 4 notkę znacznie wyższą. Dlaczego? Bo patrząc na ekscytację mojego 16-letniego syna trybem Battle Royale stwierdzam jedno – ta gra nie jest dla nas, starych pierników. To strzelanina dla młodego pokolenia, które pasjonuje się PlayerUnknown’s Battleground i Fortnite. Ale żeby nie było – ono też nie jest bezkrytyczne. Nie chcecie wiedzieć jakim mięsem rzucał mój syn (za co zresztą dostał szlaban) w innych sieciowych trybach, gdy przez słabiutki poziom zbalansowania ludzie z jego drużyny kolejno się wykruszali i wychodzi. O ciągłych błędach w trybie Blackout nie będę już nawet wspominał. Moja ocena (uwzgędniająca entuzjazm mojego syna:)): 3,7/5Ocena końcowa Call of Duty: Black Ops 4Ocena ogólna:64% 3,2/5Egzemplarz recenzencki gry Call of Duty: Black Ops 4 otrzymaliśmy bezpłatnie od firmy Acitivision